Czas na podróż.
← Wszystkie filmy

TAJLANDIA · RELACJA ARCHIWALNA

Z Koh Chang do Pattayi — deszcz, skuter i najlepsze na koniec

Miał być spokojny powrót z wyspy. Zamiast tego dostałem mokrą drogę, zaparowane okulary i kilka godzin bardzo ostrożnej jazdy — a na końcu kolację, dla której warto było wrócić do Pattayi.

Miniatura filmu: Droga Koh Chang - Khong Khut - Pattaya - czyli marznę i moknę ;-) Ale najlepsze jest na koniec!
To historia z podróży w 2022 roku.

Podane ceny, zasady i dostępność miejsc dotyczą tamtego wyjazdu. Nie są aktualnym cennikiem ani poradnikiem.

Ostatnie śniadanie na wyspie

Poranek zacząłem od mango z jogurtem i lokalnej kawy. Padało, temperatura spadła do około 25 stopni, a właściciel noclegu ostrzegał mnie przed śliską drogą. Po deszczu na asfalcie mogły zostać zanieczyszczenia i olej, więc pośpiech nie wchodził w grę.

Na prom dotarłem kilka minut za późno. Kolejne połączenie odpływało dopiero za około czterdzieści minut, ale nisko zawieszone chmury nad wyspą dały mi na pożegnanie wyjątkowy widok.

Mokry przystanek w 7‑Eleven

Po zejściu z promu rozpadało się na dobre. Płaszcz nie wystarczył, okulary parowały, a widoczność była słaba. Zatrzymałem się w 7‑Eleven, żeby przeczekać najgorszy deszcz i nie ryzykować dalszej jazdy.

Klimatyzacja w sklepie, mokre ubrania i długi postój nie były idealnym połączeniem. Do noclegu w połowie trasy jechałem około trzech godzin, zatrzymując się wtedy, gdy warunki robiły się zbyt trudne.

Słońce wraca na ostatni odcinek

Następnego dnia pogoda zmieniła się całkowicie. Czekało mnie około 250 kilometrów i mniej więcej cztery godziny jazdy do Pattayi. Przy słońcu, uporządkowanym ruchu i krótkich przerwach na kawę trasa była znacznie przyjemniejsza.

W Pattayi wróciłem do sprawdzonego hotelu. Tym razem dostałem pokój na wyższym piętrze, z lepszym widokiem na miasto i morze.

Bufet z owocami morza

Prawdziwym finałem dnia był bufet, w którym samemu grillowało się wybrane produkty. Kraby, krewetki, kalmary, małże, ryby i warzywa trafiały na tajski grill, a ostre sosy z chili, czosnkiem i ziołami nadawały wszystkiemu charakteru.

To właśnie dla tego miejsca wróciłem do Pattayi. Po mokrej, wymagającej drodze kolacja smakowała jeszcze lepiej.

TA SAMA PODRÓŻ, NA FILMIE

Zobacz pełną relację

CZAS NA PODRÓŻ · YOUTUBE

Droga Koh Chang - Khong Khut - Pattaya - czyli marznę i moknę ;-) Ale najlepsze jest na koniec!

Odtwarzacz YouTube zostanie wczytany dopiero po kliknięciu.

Obejrzyj na YouTube ↗
← Wróć do wszystkich filmów